Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
  • Slide item 2

    NIKARAGUA PACAMARA!

    ostatnie kilogramy !!

Festiwal kawy 2016 - subiektywna relacja

​​Festiwal kawy 2016 - subiektywna relacja

 Wyjeżdżając na Festiwal Kawy w Londynie, nie mogliśmy odmówić sobie przyjemności pobuszowania po londyńskich palarniach i kawiarniach, aby poznawać nowe smaki i trendy w kawowym świecie. Pierwszą kawiarnią w Londynie była malutka kawiarnia. Już w okolicy można było poczuć niesamowity zapach świeżo pieczonego ciasta, kilka kroków dalej ukazały się otwarte drzwi oraz niesamowicie kuszące słodkości w witrynie, przeróżne – okazało się, że pieczone na miejscu. Nie dało się tego miejsca ominąć. W środku na samym początku kawowej wycieczki miła niespodzianka- świeżo palona kawa (na półce w paczuszkach które można było oglądnąć i poczytać) jak się okazało jest to lokal palarni kawy - Exmouth Coffee Company, 83 Whitechapel High Street.
 
Exmouth CoffeeExmouth Coffee  Exmouth Coffee

Na barze znakomicie prezentował się klasyczny ekspres La Marocco, a w młynku autorski blend palarni i kilka malutkich stoliczków. Espresso okazało się perfekcyjnie przyrządzone, w smaku zbalansowane, z lekką kwasowością, oczywiście 100% arabica. Do tego znakomite ciasto czekoladowe (prawdziwe angielskie browni!, bardzo czekoladowe, ale jednocześnie nie przesadnie słodkie i świeżutkie- dużo smaczniejsze niż spotykane przeze mnie do tej pory-całkiem nowy smak). Ilość ciast, wypieków ich wygląd – nie wiadomo było na co się decydować. W wydzielonej części lokalu były pieczone ciasta. Zapach świeżej kawy oraz pieczonego ciasta dawał niezapomniane wrażenie. Po kilku godzinnej podróży wcześnie rano i przesiadkach na różne środki transportu, oraz po niesamowicie tragicznej kawie wypitej o 5 rano na lotnisku w Krakowie było to wspaniałe przeżycie.

Miejscem docelowym były targi kawowe. Ogrom wystawców zadziwiał. Oprócz producentów herbat, kakao, czekolad itp. były oczywiście palarnie kawy. Każda posiadała stoisko na którym stały ekspresy, młynki, dzbanki przez które cały czas przelewał się czarny napar :). Spróbować można było espresso z singli i mieszanek, w przeróżnych odcieniach smakowych. Dominowały mieszanki raczej średnio palone, z wyraźną, bądź bardziej ukrytą przyjemną kwasowością (niekiedy nawet mocną). To taki wyraźny element różnicujący od naszych przyzwyczajeń smakowych i kaw, które można spotkać w ogromnej jeszcze większości naszych rodzimych barów, restauracji czy kawiarni. Nawet, jeśli była to mieszanka mocno palona, oprócz mocnej goryczki, można było wyczuć wyraźną kwasowość (np. mieszanka w prawym młynku). 

 Festiwal kawyFestiwal kawy Festiwal kawyFestiwal kawy 

Oczywiście oprócz espresso, degustować można było alternatywy (głównie Chemex, drip) gdzie królowały przeróżne Rwandy, które wyraźnie zdetronizowały kawy z Kenii – prawie niezauważalne na stołach pokazowych palarni. Było także kilka różnych Burundi oraz oczywiście Etiopie.

Zupełnie odmiennym na tym tle i jedynym, aż tak wyróżniającym się stoiskiem była Lawazza (znajdowała się na tym samym piętrze co stoiska palarni)- to ona pozwoliła na koniec niejako spaść kawowo na ziemię i poczuć się smakowo jak w większości barów w naszej ojczyźnie (tak w skrócie, espresso było straszne, a kawa z ekspresu przelewowego wylądowała w …. ;) -każdy zna smak i wie o co chodzi (pomimo, że były to specjalnie przygotowane kawy), zupełny brak zainteresowania odwiedzających o czymś świadczył. Innym ciekawym zjawiskiem na tym przepełnionym zacną kawą piętrze, było stoisko Starbacs- nie, nie z kawą oczywiście;) jakby się mogło wydawać, a z herbatami owocowymi i syropami (obłędne żelki owocowe rozdawali ;)), można było spróbować mrożonej herbaty owocowej z dodatkiem syropów, w przeróżnych konfiguracjach. Jak się dowiedzieliśmy, jest to nowa gałąź działalności tej firmy (myślę, że wybór akurat herbaty był celowy biorąc pod uwagę specyfikę tego piętra). Z kronikarskiego obowiązku należy też wspomnieć o kilku stoiskach z kawą w kapsułkach.

Nie zabrakło także producentów młynków do kawy, jeden z najciekawszych przykładów na fotografii, oraz oczywiście ekspresów najbardziej znanych i cenionych firm. Bardzo piękne urządzenia, jedne o wyglądzie bardziej klasycznym, nawiązujące do wzornictwa przemysłowego sprzed kilkudziesięciu lat, a także nowoczesne, kilku grupowe, z dużymi wyświetlaczami dotykowymi. Oprócz stoisk producentów bardzo różne ekspresy posiadały palarnie na swoich stoiskach do parzenia kawy - był to dodatkowy bardzo ciekawy element.

Wspomniane są tu tylko najważniejsze elementy targów. Były także konferencje, pokazy baristyczne, i inne około kawowe i kawiarniane wydarzenia. Mnóstwo zwiedzających, ogromna powierzchnia oraz temperatura- łagodnie mówiąc, znacznie wyższa niż na zewnątrz, oraz duża ilość kubeczków kawy przyswojonych przez nasze organizmy :).

  

  Festiwal kawyFestiwal kawy

 
  Festiwal kawy Festiwal kawy
 W sąsiedztwie budynku targów znajduje się istne królestwo czekolady (sklep Dark Sugars) pod wszelkimi postaciami, całe tafle i kawałki, różno-smakowe trufle, owoce zanurzone w czekoladzie- niesamowity zapach i wygląd.  
     Czekolada czekolada
W drugim dniu po porannym lekkim biegu w Hyde Parku i espresso nad jeziorem (znowu oczywiście 100% arabica) odwiedziliśmy kilka kawowych miejsc. Jednym z najciekawszych była kawiarnia Bar Termini, serwująca kawy ze swojej palarni. Znajduje się w bocznej uliczce odchodzącej od strasznie zatłoczonej Oxford Street (trochę trudno trafić). Można wpaść w przerwie, pomiędzy odwiedzaniem kolejnych domów towarowych przeróżnych marek (od najtańszych do bardziej ekskluzywnych) głównie z odzieżą, które znajdują się na tej słynnej ulicy.  
          
   Kawiarenka utrzymana w nowoczesnym, surowym stylu, który często można spotkać także w kawiarniach w Polsce, o których można powiedzieć że proponują „nowe spojrzenie na kawę” (serwujących min. alternatywy). Do wyboru było espresso z dwóch singli z .Rwandy. oraz w przelewie ... Brazylia .  :), oczywiście możliwość zakupu w paczuszkach tych i nie tylko tych kaw świeżo palonych, oraz sprzętu przelewowego do parzenia kawy.
    Termini Termini Termini 
Odwiedziliśmy także palarnię kawy Markus Coffee. Kawy na ekspozycji przechowywane są w pojemnikach na kawę (specjalnych silosach). Dostępne są w dużych ilościach, więc raczej nie są one bardzo świeże. Palarnia posiada bardzo duży piec. Piliśmy na miejscu espresso z ciemno palonej mieszanki, a były jeszcze ciemniejsze. Głównie do espresso oferują mieszankę autorską z 7 kaw wypalaną od średnio+ do bardzo mocno. Piec do palenia kawy Probat na zdjęciu w sklepie obecnie nie jest wykorzystywany a używany jest znacznie większy.   
 Markus    Markus Markus 

Na koniec należy jeszcze wspomnieć bardzo istotną obserwację. Większość napotkanych, nawet malutkich barów, czy kawiarenek (np. mobilne kawiarnie zabudowane na przyczepach lub samochodach np. w Hyde Parku) posiadają kawę z przeróżnych palarni - najczęściej angielskich, choć zdarzały się także kawy z włoskich palarni - ale nie spotkaliśmy kaw koncernowych. Najczęściej były to mieszanki 100% arabiki. Zawsze była informacja, jaka kawa jest serwowana, lub stały na ekspozycji po prostu torebki, a co istotne, na pewno w większości miejsc sprzedawca opowiedziałby kilka słów o mieszance, kiedy kawa mniej więcej była palona. Jest to sytuacja całkiem odmienna od tej w naszym kraju. U nas królują dwie, może trzy zagraniczne marki dużych koncernów kawowych (przez kilka dni nie zauważyłem żadnego szyldu tych firm na małych kawiarniach), natomiast w Londynie były to kawy z małych palarni, koncernową swoją kawę miały duże światowe sieci kawiarni (np. Costa, Starbacs, Nero). W naszym kraju dopiero budzi się świadomość kawowa klientów i zaczynamy zwracać uwagę na to, co pijemy. Np. często w restauracjach nie ma informacji, jaka kawa jest oferowana, a na pytanie jaką kawę serwujecie - jest często dziwne spojrzenie i pada odpowiedź espresso itd., a na pytanie czy jest to 100% arabica czy z dodatkiem robusty idą szukać torebki - to nie powinno tak wyglądać. Na powyższym przykładzie widać różnicę w podejściu właścicieli i menadżerów do produktów- nie wszystko, co zagraniczne jest lepsze, bądź na pewno będzie lepsze od tego, co jest wyprodukowane w swoim kraju, często w niedalekiej okolicy. Myślę, że ta prawda coraz częściej zaczyna docierać do właścicieli, ale ważna w tym rola zwykłych klientów, aby wymagać podstawowych informacji o produkcie (to akurat nie tyczy się tylko kawy, a wciąż uważane jest za fanaberię „wścibskich” klientów). Obserwując, tylko właściwie przez trzy dni, nawet powierzchownie rynek kawowy w Londynie i podejście w tej branży do klienta, od razu rzuca się w oczy ta poważna różnica i taka właśnie konkluzja aż ciśnie się na usta.

       

 
Dodaj komentarz
  • Brak komentarzy